|
Homer - Golden Retriever | |
| Homerkowy blog Homer w mediach !!! Kilka słów o Homerku Fotogaleria Polecane stronki "Psia fota" Zagłosuj Ranking "Psia fota" Kontakt Księga Gości |
" Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies ... Pocałuje rękę, która nie będzie mogła mu dać jeść, wyliże rany odniesione w starciu z brutalnością świata ... Kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie " George G. Vest ![]() "MÓJ PSI ŚWIAT" CZYLI WDARZENIA Z ŻYCIA HOMERKA Witam serdecznie Wszystkich odwiedzających moją stronkę, która powstała z myślą podzielenia się radościami, przygodami, dorastaniem, a przede wszystkim wspólnym, nowym i z pewnością baaardzo ekscytującym życiem w "człowieczej" rodzince - naszego Homerka, psa rasy Golden Retriever. Homer jest już z nami!!! W końcu nadszedł TEN DZIEŃ. Szczęśliwi i radośni wyruszyliśmy po naszego maluszka. Po przyjeździe do hodowli przywitała nas wesoła i merdająca ogonkami, puchowa gromadka goldenich maluchów - a wśród nich nasz Homerek.Podróż do domku nastąpiła bardzo późną porą lecz nie tylko z nowym członkiem naszej rodzinki ale również z cennymi uwagami i poradami jak postępować ze szczeniaczkiem, udzielonymi przez hodowczynię Panią Ewę. Pierwsza, wspólna noc minęła z "małymi, tęskniącymi smuteczkami" - ale ciepłe słowa, głaskanko i przytulanko zrobiły swoje i jakoś udało się wspólnie ją przetrwać ![]() Z dnia na dzień Homer oswaja się z nowym domem, nową rodzinką. Ma swoje ulubione miejsca i zabawy (jak podgryzanie uszka Pani lub Pana ). Jest takim misiem - przytulaczkiem. Uwielbia wtulać się, czuć bliskość i zasypiać. Jest także pojętnym psiakiem. Stara się "załatwiać" na pieluszki, które są do tego przeznaczone, chociaż ... wpadki też się zdarzają. Ale jak tu się gniewać na tak kochanego malucha ... Te wpatrzone ufnie w nas oczęta, ten merdający na nasz widok ogonek, ta radość i nieporadność zawładnęły naszymi serduchami ! Homer to nasz " złocisty skarb na końcu tęczy " ... Pierwszy tydzień w nowym stadzie zaliczony :-) Homer jak ten Jasio Wędrowniczek drepta własnymi, nowopoznanymi "ścieżkami" w naszym mieszkaniu. Zna już prawie każdy kąt ... ale najciekawszym i najsmaczniejszym miejscem jest oczywiście ... kuchnia ![]() Sypialna to azyl, gdzie spędza z nami noc, a zarazem ma tam swoje legowisko, które bynajmniej nie służy do spania, a do gromadzenia "łupów" tj. rolka po papierze, pogryzione pudełko, kawałek wykładziny, szeleszczący papierek, ewentualnie mały miś . Jak Państwo nad ranem jeszcze dosypia to Homerek hop do legowiska i zabawa w podgryzanie na całego ![]() Uczymy się komendy: siad i nawet nieźle nam to wychodzi, szczególnie jak w nagrodę dostaje się coś smacznego. Nie obca Homerowi jest obroża, bez problemu pozwala ją sobie zakładać, a także szczotkowanie, które staje się jednym z rodzajów pieszczot :-) Ostatnim odkryciem Homera była ... pralka. Jak taki "przyczajony tygrys, ukryty smok" zerkał z bezpiecznego miejsca co to za dziwy tam się kręcą.Pierwszą wizytę wterynaryjną ( u siebie ) Homer ma już zaliczoną. Grzecznie i spokojnie pozwalał się badać panu doktorowi, a przy okazji został pochwalony za piękna kufe ... Pani pękała z dumy ![]() Pochwalimy się również pierwszą w życiu Wigilią Homera ! i to w podwójnym wydaniu. Jak przystało na grzecznego chłopca - dobrze się zachowywał, bez problemu złapał kontakt z "ciociami i wujkami" A i babcie nie miały pretensji do kupki czy siku na wyczyszczonych, świątecznie dywanach , czy do poobgryzanych, chinkowych łańcuchów :-)Jednym słowem oczarował rodzinkę ! Sylwestrową porą ... No tak, zabawa sylwestrowa już za chwileczkę już za momencik, a Homerzysko słodko sobie śpi No ale przecież zabawa jest całonocna, więc trzeba mieć siłę i werwę do tanców ![]() Pochwalimy się oficjalnie na formum stronki, że Homer dzisiaj samodzielnie i dzielnie przetrwał dwukrotną rozłąkę z ukochaną Panią. Pani z bólem serca opuszczała mieszkanko udając się na zakupy i z jeszcze większym wracała, wysłuchując i wsłuchując się w ewentualnie wycia i szczekania. Ku mojemu ogromnemuuu zaskoczeniu i radości nic takiego nie wydarzyło się, a kochana psinka siedziała, czekała na powitanie Pani i na ... kosteczkę kurczaka w nagrodę Mam nadzieję, że wyjazdy i powroty do i z pracy będą równie udane ...Aaaaaa jak się chwalić to się chwalić !!! Braciszek naszego Homerka odezwał się do nas ![]() Już nie możemy się doczekać jak "nasi faceci" : mój Homerek i Kasi Moro (Santiano) "wpadną sobie w braterskie objęcia" ;) i dadzą czadu . Oczywiście wszystko zostanie udokumentowane i stosowny reportaż pojawi się na stronce :)W Nowym Roczku ... krok po kroczku :-) Zabawa sylwestrowa minęła spokojnie, tanecznie i rodzinnie :-) Homerek pozwolił sobie nawet na przymiarkę czapeczki sylwestrowej (fotka w fotogalerii), tylko do zdjęć nie miał ochoty pozować. Wspólnie przywitaliśmy Nowy Rok z nadzieją na wiele radosnych chwil i przygód z naszą psią pociechą ![]() Homerek nadal zadowalająco przechodzi "próby samodzielności". Sąsiedzi nie skarżą się, mieszkanko pozostaje bez oznak demolacji ;-), a Homerek wita nas wybuchami radości i psiej miłości. W ten weekend mieliśmy gości i ten test Homeruś również przeszedł pozytywnie. Nie było skakania, ciągnięcia za nogawki i innych głupawek. Lekkie podgryzanko palców u nóżek się zdarzyło ale to przecież obce "zapaszki" więc trzeba było spróbować.Nadal z naszej psiny wielki łasuch, kuchnia to świątynia smacznych zapachów. Potafi upomnieć się głośnych "szczekiem" o swoje śniadanko, a czasami próbuje na nas "szczekającego terroru" z nadzieją, że coś wysępi. Ale nie z nami ... Homer ... te numery ![]() Komenda : "siad" już w pełni opanowana, pracujemy nad "łapą" :-) Niezmienna pozostaje "sroka złodziejka", czyli co tu ciekawego pacnąć i choduuu. Najlepiej robić to z rana jak Państwo szykują się do pracy bo i slipki Pana wpadną w pychol i Pani rajstopki takie fajne, ciągnące :-) I oczywiście w codziennym repertuarze jest Homusiowa wersja przytulanki ... co nas ogromnie cieszy i porusza nasze serducha. Bo jak nie kochać takiej słodkiej mordeczki ... Codzienność naszej psinki Homerzynki :-) Dni za dniem mijają i z dnia na dzień zmienia się nasz psiak. Powolutku dorasta i mądrzeje ... a raczej stara się "Próbuje nas" - co mu wolno, a czego nie. Sprytnie nas podchodzi , biorąc na litość swoimi maślanymi oczętami ...Jest bardzo towarzyski, szczególnie przypada mu do gustu obuwie gości, które musi być izolowane od Homerka Najlepiej czuje się w towarzystwie "równych sobie" - czyli dzieci. Po takim spotkaniu mieszkanie wygląda jak pobojowisko albo przejście tornada A szczęśiwa Homerzynka i kompan-dziecinka padają ze zmęczenia ![]() Z nowości dodam, że Homer polubił codzienny rytuał jakim jest ... wieczorna kąpiel z Pańcią :-))) Gwoli wyjaśnienia : Pani kąpie się we wannie, a Homerek "stróżuje" na dywaniku u jej podnóża. Od czasu do czasu skubnie coś co jest w zasięgu mordeczki, zaglądnie do wanny żeby upewnić się, czy Pani jeszcze "pływa" :D, albo poprosi o troszkę prysznica na pysiolek :), tzn. strumienia z prysznica. I jak się temu dziwić - w końcu to GOLDEN, a one kochają wodę i to co mokre ! :) I tym razem nie zabraknie chwalenia się ![]() Spieszymy donieść, iż "akcja łapa" zakończona sukcesem !!! Wizyta u braciszka MORO (Santiano) Tak jak zapowiadaliśmy: zdajemy relację z wizyty u Homerkowego braciszka - Santiano Alegre Amigo vel. Moro ![]() Pewnego niedzielnego popołudnia, wybraliśmy się pojazdem mechanicznym w odwiedziny do Chorzowa, do Morusiowego stadka - Kasi i Rafała. Podróż przebiegła nadzwyczaj spokojnie, co wskazuje na to, że Homerek przyzwyczaił się do samochodu i warkot silnika nie jest już groźną niewiadomą ![]() Na powitanie, a zarazem zapoznanie czasu nie było ponieważ chłopaki po wstępnym obwąchaniu zabrały się za podgryzanko, slalomy giganty, zabawy "raz na górze raz na dole" , "zostaw to moje" - czyli tzw. psie harce i swawole ![]() Podziwu i śmiechu było co niemiara. Gdy zabawa zakrawała na bardziej energiczną, w stylu my "goldeny pitbullowate" Pańcie i Pańciowie wkraczali do akcji i rozdzielali towarzystwo na przymusowy odpoczynek. A braterwstwo krwi wykazywało się na piciu wody z jednej miski ... ba ... ze wspólnego wylizywania pyszczków ![]() Podczas brojenia naszych psiaków, my - stada wzajemnie wymienialiśmy spostrzeżenia n/t wychowywania i dorastania "chłopaków" . Reasumując: wizyta była bardzo miła ! nasze pieski mimo, że tej samej krwi i momentami ciężko było je rozpoznać, to każdy na swój sposób jest inny ... ma różny charakterek i usposobienie ... ale nie da się ukryć, że obydwa goldusie są słodkie, cudowne, najukochańsze, a przede wszystkim nasze !!! Homer w wersji psiego diablika ! Tak, tak ... stało się ! nasza kochana psina przeistacza się w małego diabełka . Limit dobrego i kochanego pieska wyczerpał się ;), koniec pochwał - teraz czas na pokazanie prawidziwego ja, czyli Homerkowego charakterku !A zaczęło się od wizyty u "babci" ... Niby nic takiego, zupełnie niewinna wizyta, trochę zabawy, trochę psiej ciekawości ... no ale potencjalny "wnuczuś"" przyjechał w odwiedziny, więc trzeba go serdecznie przyjąć - czytajcie: rozpieścić i przekupić !Skutki: w domu zagościła mała, psia Boruta ![]() Głodny - szczeka, najedzony - szczeka (no bo może coś wysępię), ogrodzony bramką - szczeka (ja chcę do stada, a nie za kratami). Bawimy się - a po co ? lepiej się pogryźmy , nie chcecie? - no to pac za nogawkę ! Zabawki, gryzaki, sznurki - bee, lepszą zabawą jest wywracanie miski i teleportowanie jej w różnych miejscach po mieszkaniu ... a jeszcze lepsza zabawa to wylewanie wody z miski. Chętnie bym zmienił jej położenie ale trudno ją podrzucić , więc rozchalpię wodę - też super ![]() Amnezja wstąpiła również w temat czystości :/ Maty? do sikania? gdzie tam - lepiej je pomiętolić , a siku i kupkę tak fajnie jest robić na dywaniku ![]() Ratunkuuuuuuuuuu - milutki i kochaniutki Homerku wróććććć ![]() Powrót do roli grzecznego i mądrego pieska :D Po "diabelskich" dniach nastąpił powrót "dawnego" Homerka :-). Hurra ! Zwalmy te ostatnie wybryki na psią niedyspozycję ![]() Homer jest już po ostanim szczepieniu, więc wczoraj nastąpiło "zapoznanie" Homerkowych łapek z ziemistym podłożem ;). Ale nie tylko na tym zakończyły się atrakcje dnia. Najpierw był krótki spacerek ... na smyczy. W domu smycz była rzeczą dla zabawy, na dworze przeistoczyła się w postronek dla psiego osiołka Ale nie oczekujmy przecież cudów - to pierwszy dzień ... pierwszy krok w dorosłość :-). Następna atrakcja to podróż, oswojonym już autkiem ... czy aby na pewno oswojonym? Jakoś tak Homerkowa dupcia pchała się na Pani kolanka . Po pooglądaniu świata zza szyby samochodu, naszym celem stała się wizyta w psiej szkółce !!! Tak, tak - Homerek wczoraj pierwszy raz uczestniczył w psich zajęciach, prowadzonych przez instruktorów z ośrodka dla szkolenia piesków "PASTEL". Od wczoraj wprowadzamy w życie - pozytywne metody szkolenia naszej psinki i nie rozstajemy się ze sprzętem zwanym: klikierem :-) Homerek jest najmłodszym z uczestników i pomimo tego, że ten dzień był dla niego dniem pełnym nowych wrażeń, emocji i doświadczeń, dzielnie uczestniczył w zajęciach, a przede wszystkim super reagował na polecenia i zadania . Utwierdziliśmy się w przekonaniu, że mamy tak mądrą psinkę ! Z życia (Homerka) wzięte :-) Jak na prawdziwego Goldena przystało rozpoczęły się codzienne spacerki. Skończyło się dosypianie do granic możliwości, teraz (nie ma bata) i pobudka Pani jest o godz. 6.00 . Hop w jakiś dresik ;), w który Homerek pomaga się ubrać , obróżka, smyczka (oczywiście dla Homerka nie dla Pani ) i idziemy rozruszać się z psiną.Znamy już wielu sąsiadów - właścicieli innych piesków, nawet takich co nas kiedyś niezauważali . Homerek na widok każdego napotkanego człowieka okazuje swą radość, a ogonek macha w przyspieszonym tempie :), za dziećmi szaleje (w końcu to "prawie" równieśnicy :)). Jest zainteresowany każdym odgłosem czy ruchem. Ostatnio poznał ptaszki - niestety jakieś dziwne były i nie chciały się z nim bawić ... ciekawe dlaczego ![]() Powoli Homer wchodzi w realacje kumpelskie :) Dobrze dogaduje się ze Scooby"m. Jest on co prawda pół roku starszy, ale ma tyle werwy/wzrostu co i Homerek więc jest ok. Zaczęło się też "smolenie cholewek" ;)) do Fiony - malutkiej yoreczki , oj ale z nią nie tak łatwo. Homcio z każdej strony próbuje doskoczyć ale panienka z tych "ostrzejszych" ;) i pokazuje ząbki ;)W ostatnie , niedzielne popołudnie wybraliśmy się do parku. Oooo co tam było za atrakcji ! a ile człowieków :], eee tam człowieki - ile piesków. No i spotkaliśmy, powiedzmy Homerkowego kuzyna ... pięknego, dorosłego Goldena Bazyla. Radości było co niemiara. My - stado weszliśmy w pogawędkę z Panem Bazyla, dowiedzieliśmy się gdzie możemy wybierać się na fajne wycieczki po okolicy i tak ogólnie o wychowaniu. Pan nawet zuważył, że jak na "jego oko i doświadczenie" z Homerka wyrośnie spokojny psiak , no a goldusie były w swoim żywiole. Bazyl kopał - Homer próbował, Bazyl leżał - Homer obok. No tak, grunt to brać przyklad ze starszego kolegi :-) Jak zwykle w poniedziałkowe popołudnie wybraliśmy się na szkolonko. Przybyły nowe pieski: dwa goldeny i jeden, śliczniuchny (obcokrajowy - wow) labuś. Po powtórce nabytych już umiejętności (tj. siad, waruj, target) uczyliśmy się targetowania na odległość (to takie dotykanie nosem niebieskiej końcówki kijka ) - to ulubiona komenda Homera, skupiania uwagi przez dłuższy czas i chodzenia przy nodze. Oczywiście nowi koledzy/koleżanki rozpraszały nasze Homerzysko ale pasztet/boczek instruktorki Ali potrafi zdziałać cuda :)Do tego wczoraj kręcili się jacyś panowie z aparatami fotograficznymi i cykali fotki ... podobno będziemy w galerii na stronie naszej szkółki - WOW ... a Pani tak nieatrakcyjnie była ubrana ;-)))No i znów dowiedzieliśmy się od postronnej osoby, że nasz Homerek jest najspokojniejszy ze wszystkich uczących się piesków, a Ala (instruktorka) nie mogła nadziwić się jego kondycji (z racji najmłodszego uczestnika) Uwielbiamy to szkolenie, atmosferę, indywidualne podjeście, wiedzę i doświadczenie instruktorów Ali i Marka ! Jak tylko będziemy mieć zdjęcia ze szkolenia to znajdą się w galerii oczywiście. Aha, no to żeby nie było za słodko ... po szkoleniu Homerek jak stał tak padł . My rozczulaliśmy się nad naszym mądrym, spokojnym psiakiem, miziania i glaskania nie bylo końca. A tu nieoczekiwanie nasz chłopak wykorzystał chwilę nieuwagi Pani oglądającej Telekamery ;), wstąpiły w niego siły witalne i ..... skubnął ze stołu !!! z talerza !!! mięsko, na które czekał wygłodniały Pan ! Ucieczka z miejsca zbrodni była z prędkością światła. Chyba stwierdził, że po wysiłku i nauce jemu jako pilnemu uczniowi należy się nagroda i ... sam się obsłużył ... Na koniec relacji z życia wziętych pochwalimy się (nie pierwszy przecież raz ;)), że w rewizycie był u nas Moro z Kasią i Rafałem. Długo by można opisywać co się działo ... a działo się, oj działo. Miski latały, woda na ścianach, wykładzina w rulonie, moje - twoje, oddaj - nie dam ... to tylko malutkie przykłady ;-) Chłopaki szalały, podgryzały się i wywracały, a nawet był rozlew braterskiej krwi , ale jak przyszło co do czego - jeden obok drugiego grzecznie siedziały i prosiły na zmianę o smaczek :) Korzystając z okazji, serdecznie pozdrawiamy Homerkową siostrzyczkę SUNNY (Santana) i jej stadko :-) Wiemy, że Jej Państwo odwiedzają naszą stronkę i kibicują nam w wychowaniu Homerka - dziękujemy i zapraszamy do częstych "wizyt" :-) ![]() To i owo ... W tym tygodniu na szkoleniu daliśmy troszkę ciała ;( ... a dokładnie to Pani dała . Nie umiała skoordynować ruchów: polecenie, klik, smaczek ... chodzenie przy nodze - prawa z lewą jej się myliły (jak to babie ), za wolne tempo :(. Ty razem to nie Homer, a Pani padła ze zmęczenia po powrocie ze szkółki.Natomiast jeżeli chodzi o nowe umiejętności to Homerek umie chodzić za targetem ( przyp. to ten kijek z niebieską końcówką :))) pomiędzy nogami, powolutku również chodzenie przy nodze się udaje oraz pozostaje w miejscu na jeden, dwa kroki od Pani ![]() Uczyliśmy się również "dreptania" tylnymi łapkami, z tym że Homer woli siedzieć niż dreptać i tu mamy cieżki orzech do zgryzienia ... ćwiczymy bo jak wiadomo "trening czyni mistrza" ! ![]() Z dnia na dzień dochodzą nam nowe, psie znajomości. Ostatnią koleżanką Homera jest Sami - 2,5 letnia dożyca - hmm, czy tak się odmienia suczkę doga? :-). W każdym bądź razie Sami jest 2,5 raza większa od Homerka lecz wariactwem mu dorównuje :-). No i szaleją sobie pieski po parku do momentu, aż w ferworze zabawy Sami nie nadepnie Homerowi na ogon albo niechcący go przygniecie swoim cielskiem. Wtedy Homerek pokornie się wycofuje i szuka "maminego cyca" :-)))Homerowi w nawyk weszła ... codzienna kąpiel, a uściślając codzienne mycie łapek we wannie (kąpać się jeszcze nie może). Ostatnio pogoda nie sprzyjała spacerom, nazwijmy "bezinwazyjnym" ;) Powrót Homera wiązał się z myciem "podwozia" i szorowaniem łapek, więc cwaniaczek nauczył się, że jak wraca to tup tup do łazienki, przed wannę i czeka - włoży mnie kto tam czy mam tak sobie czekać? Jak nie ma odezwu z naszej strony ( bo np. czytość jest w normie :-)) to psiurkowi to nie wystarczy: szczekaniem upomni się o mycie .... ech te Goldeny ... ![]() W niedługim czasie jeszcze się czymś pochwalimy ... to dopiero będzie news ! :-) To i owo c.d. ... W minionym tygodniu i weekendzie odwiedziliśmy rodzinkę. Homerek był zarówno u jednej jak i drugiej babci :-) Jak przystało na dobrego wnusia grzecznie się zachowywał :D U babci Krysi było troszkę zabawy z Bartusiem (siostrzeńcem). Na początku Bartek bardzo ostrożnie podchodził do Homera, ale z każdą chwilą rezerwa malała, a pod koniec oświadczył, że Homer jest jego przyjacielem . Tak, chłopaki znalazły wspólny język: dziecięcy i psi.Byliśmy na spacerze na "łonie natury". Razem z nami wędrował Karo - owczarek niemiecki. Karo jest babcinym psem i bardzo chcieliśmy , aby pieski się wzajemnie polubiły - w końcu to rodzina i nie tylko na zdjęciach chcemy razem wychodzić , lecz niestety ... Karo mimo, iż ma 8 miesięcy to nie polubił Homera i trzeba było trzymać psiaki z dala od siebie ...Ale za to Homerek pierwszy raz miał styczność z ... kotem :-) , a dokładnie dwoma kotkami. Chyba myslał, że to troszkę mniejsze pieski i pobawi się z nimi ... na początku z taką pewną nieśmiałością podszedł do Milka, a Milek jak to Milek zero reakcji ... już myśleliśmy ze wyliże Homerka z radości ;). Natomiast Czarny to inny gatunek kota - ten "normalny" ;) Po kociemu czmychnął na pobliską jabłonkę, a Homerek zdziwiony z minką mówiącą: ej kotek, po co tam wlazłeś? nooo zejdź tu do mnie to się pobawimy ![]() U babci Stasi w odwiedzinach było spokojniej bo nie ma innych piesków ani kotków, natomiast było ... smaczniej :) Przez cały pobyt liczyła się tylko babcia i ... kuchnia Zaliczyliśmy spacerek na działkę, lecz z racji niesprzyjającej pogody i chęci obgryzania przez Homera dziadkowych krzaczków szybko zebraliśmy się do domu.Wpadliśmy również jednego dnia z szybką wizytą do Morka . Stadka załatwiały "człowiecze interesy" ;), a psiaki po bratersku się bawiły. I trzeba przyznać, że chłopaki dorośleją, gdyż zabawy robią się już spokojniejsze, a wspólny spacer to sama radość ![]() Jak co tydzień poniedziałkowe zajęcia w szkółce mamy za sobą. Niesamowicie zaskoczyła nas reakcja Homera po wyjściu z samochodu, na parkingu szkoły. Dosłownie: pędem gnał do szkoły, bez siku, bez wąchania, prosto wiedział jaki kierunek obrać, w który korytarz wejść . Widać, że i jemu te spotkania sprawiają przyjemność :)Na minionych zajęciach po powtórce uprzednio poznanych ćwiczeń, uczyliśmy się slalomu między nogami przewodnika, obejścia nogi na tzw. gruszkę , aportu oraz reakcji na sygnał gwizdka :-) W trakcie czekania na swoją kolejkę ćwiczeń "w parach" nie obyło się bez amorów do Doxi (taki małolat z tego naszego Homera, a już wie co do czego służy, ups ;)))Pod koniec zajęć Ala zorganizowała "zawody". Każdy piesek miał siedzieć przy przewodniku, najpierw przy nagródkach, potem podczas głaskania, z kolei bez żadnego dotyku, a na koniec sam po odejsciu przewodnika. Analogicznie było z komendą waruj. Wygrywał ten psiak, który najdłużej siedział / warował. I jak myślicie kto wygrał? Oczywiście NASZ HOMEREK !!! Szkoda tylko, że nie było żadnej nagródki :( Ale na następnych zajęciach już mają być :-) ![]() W sobotę wybieramy się na zajęcia AGILITY, które organizuje nasza szkółka. Dla niewtajemniczonych jest to tzw. "psi sport" z pokonywaniem różnych przeszkód. Ważna w agility jest także współpraca i skupienie. Oczywiście nie ma tu mowy o szaleńczych biegach czy skokach - to dla starszych piesków. Szczeniaczki będą w tej formie, na spokojnie, bez wysiłku poznawały inną zabawę oraz będą się uczyć nowych zachowań. Dowiemy się jak spędzać wolny czas , aby zarówno psiak jak i jego właściciel czerpał z tego radość ![]() Myślę, że będzie to dla nas jak i dla Homera nowe, fajne doświadczenie :) Szczegóły po powrocie, czyli za tydzień. Odnośnie zapowiadanego newsa, to jeszcze się wstrzymujemy z jego ogłoszeniem. Myślę, że za tydzień bedziemy mogli już oficjalnie TO potwierdzić :-) Wrażenia po Agility Mimo niesprzyjającej pogody, w sobotni poranek zapakowaliśmy Homerka, plecaczek z wyprawką i ruszyliśmy w kierunku Zabrza. Do parku, w którym odbywały się zajęcia/zawody Agility trafiliśmy bez problemu, po drodze spotkało nas miłe zaskoczenie. Państwo, którzy szli za nami zapytali o Homerka - czy Homer to TEN Homer? Po naszym potwierdzeniu i pewnie zaskoczonym minach Pani wyjaśniła, że jest mamą Alicji (Homerkowej instruktorki) i że właśnie od Ali wiele słyszała o Homerze ... nonono Homer podbija Zabrzan ![]() Na polance czekała już spora grupka szczeniaków, różnych ras, maści, wielkości ... oraz ... ekipa telewizji TVN !!! Tak, to jest właśnie ten news :-) Podczas agility człowieki z TVN-u nagrywali reportaż z zajęć szczeniaków uczęszczających do pastelowej szkoły, a nasz Homerek był tam gwiazdorem, gdyż za dwa tygodnie wybieramy się do progamu ... "Dzień Dobry TVN" !!! ![]() Kolejny raz będzie program poświęcony szkole PASTEL, a Homer z racji kursanta tejże szkoły będzie "przykładem" grzecznego szczeniaczka :-)))) Agility tak jak przypuszczałam to super zabawa. Homer mimo, że pierwszy raz brał udział w takich zajęciach to od razu złapał bakcyla. Po próbach pokazanych przez instruktorów bez najmniejszych obaw pokonywał pochyłą ławeczkę, robił slalom wokół tyczek, przeskakiwał przez obręcz. No może malutki problemik pojawił się podczas przejścia murku, cos tam dupcia z tyłu wisiała i chyba siła przyciągania ziemskiego ją wstrzymywała ;), ale dał radę. Natomiast tunel stał się ulubioną konkurencją Homera i nawet nie było potrzeby nawoływania: sam wchodził i bez problemu z niego wychodził. Oczywiście przy każdej konkurencji i na każdym kroku towarzyszyła Homerkowi kamera TVN , jednak nasz maluch gwiazdorstwo ma we krwi i nie przszkadzała mu ona zaupełnie :-)Na koniec zajęć odbyły się zawody - na czas. Zajęliśmy z Homerem IV m-ce, jednak psiak, który miał zająć I m-ce zdezerterował ze swoją przewodniczką (chyba przestarszyli się kamer ;)), no i tym samym wskoczyliśmy na III podiumowe miejsce ![]() W fotogalerii reportaż z zajęć - zaproszamy do oglądania. Przygoda z telewizją TVN Uff ... udało się ... występ w programie "Dzień Dobry TVN" można uznać za udany .Ale może od początku ... Dzień przed nagraniem programu "zapakowaliśmy się" do bolida Ali i Marka i wraz z instruktorami oraz Justyną - właścicielką labradora Lucky ruszyliśmy w kierunku stolicy :) Podróż, mimo iż długo trwała to psiaki dzielnie ją zniosły. Były momenty na zabawę, podgryzanko i lawirowanie między naszymi nogami i ... głowami, lecz większość czasu smacznie przespały do momentu, aż osiągnęliśmy cel podróży. W hotelu, po zakwaterowaniu i wstępnym zapoznaniu z hotelowym personelem udaliśmy się na kolacyjkę, a tuż po niej na wspólny spacer Homerka i Lucky"ego do pobliskiego parku. Chłopaki musiały się wybiegać i wyszaleć , aby na następny dzień móc grzecznie prezentować się na wizji ![]() Noc w hotelu przebiegła spokojnie, pieski wzorowo się spisały ... zero hałasu i zniszczeń :). Po naszym przybyciu do siedziby TVN-u nastąpiło "wielkie poruszenie". Ochom i achom nie było końca!. Homer i Lucky byli w centrum zainteresowania. Nie było osoby, która by nie podeszła, wyczochrała, wyprzytulała i wygłaskała psiaki. Podbiły one serca ekipy TVN bez dwóch zdań. .Nam, opiekunom i trenerce Alicji stres przed wejściem na wizję dawał we znaki. Lecz zarówno obecność naszych psich gwiadorów jak i sympatyczne podejście prowadzących - Pani Doroty Wellman i Pana Marcina Prokopa sprawiły, że na kanapach zapomniałyśmy co to stres oraz, że ogląda nas ileś tam tysięcy (być może ;)) osób. .Po pieszczotach Pani Doroty z Homerkiem na poziomie zero, czyli dywanie :-) oraz po oratorskim przedstawieniu przez Alę idei psiego przedszkola, zarówno Homer jak i Lucky prezentowali swoje umiejętności nabyte w ośrodku szkolenia psów Pastel. Niestety nasz popisowy numer z aportowaniem koszyczka nie za bardzo się udał :(, gdyż Homerka zaintrygowała ciemna plama na dywanie ... ale za to zdechalaka pokazał wzorowo . Natomiast Lucky pochwalił się superowym przybijaniem piątki. Poza tym oba psy były zachwycająco grzeczne i odważne.Na koniec naszej przygody z telewizją, wszyscy zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie z przemiłymi prowadzącymi i pożegnawszy się ciepło ze świetną ekipą TVN ruszyliśmy w drogę powrotną do domów. Homerek i Lucky pokazali, że z całą pewnością zasługują na tytuł grzecznego szczeniaka , a nauka w psim przedszkolu to same pozytywy - o czym mógł się przekonać każdy oglądający program z nami i naszymi psimi gwiazdeczkami w roli głównej;) Na koniec serdecznie dziękujemy Ali i Markowi za możliwość przeżycia wspaniałej, telewizyjnej przygody oraz poznanie telewizji "od kuchni" :-) ![]() ![]() Egzamin W końcu nadszedł dzień ostateczny, czyli podsumowanie nauki w szkole PASTEL - egzamin ![]() Cała nasza, pastelowa ekipa zjawiła się w ten dzień podeksytowana. Psiaki jak zwykle w pełni formy i bez oznak stresiku, czego nie można było powiedzieć o właścicielach :-) Po kilkunastominutowej rozgrzewce i powtórce nabytych umiejętności, przystąpiliśmy do egzaminu pod nadzorem i czułym okiem kadry egzaminacyjnej. Chodzenie przy nodze na próbach wychodziło wzorowo, na egzaminie już tak kolorowo nie było, Homerka bardziej interesowały kolorowe słupki niż skupienie i Pani noga . Ale za to komenda "zostań" w siadzie i warowaniu wyszła celująco, jak również przywołanie, piątka i zdechlak ![]() Pastelowa rada sędziowska orzekła, iż każdy z piesków egzamin zdał (juppi), a po rozdaniu dyplomów i po wspólnym, pamiątkowym zdjęciu psiaki mogły poszaleć do woli :) Serdecznie dziękujemy instruktorom Szkoły Pastel oraz Monice z Doxi, Patrycji z Kendo i Kasi z Tofikiem za dwa miesiące wspólnych spotkań, rozmów, wymiany doświadczeń oraz świetnej zabawy :-))) ![]() Majówka Majóweczkę spędziliśmy w sposób aktywny: pierwszy dzień wypad nad Zalew Chechło. Homerek miał możliwość rozkoszowania się duuuużą wodą i tu wykazały się goldenie geny - woda to ich żywioł . Był i spacer po lesie i aportowanie patyka i szaleństwa na plaży, więc pierwszy, majowy dzień można uznać za udany :)W drugim dniu wybraliśmy się na wycieczkę do Świerklańca, a tam ... wystawa Goldenów! Mogliśmy podpatrzeć jak coś takiego wygląda, co trzeba robić, jak się prezentować. Nono nie jest to łatwy kawałek chleba. Homer był w pełni szczęścia: tyleeee kuzynów, tyleeee piesków, tylko dlaczego prawie wszystkie takie białe?. Miał przeogromną ochotę wpaść z impetem na ring powitać towarzystwo - możecie sobie wyobrazić co by się wtedy działo . Ale, że na wycieczce mieliśmy towarzystwo, to jasne goldenki poszły w odstawkę, a Homerek z kumplem yorkiem - Dropsem i swoimi stadami kontynuowali spacer po świerklańskim parku.Goldenowo - briardowe spotkanie Pewnego, słonecznego popołudnia zgadała się nasza ferajna w składzie: braciszek Moro, kumpel Bazyl oraz nowy kolega Prince. Zgarnąwszy swoich opiekunów, wylądowaliśmy w pobliskim parku na goldenowo-briardowych harcach. Po wstępnym zapoznaniu z briardem Princem , chłopaki (czyli Homerek i Morko) bez wstępnych ceregieli wpadli sobie w objęcia i rozpoczęli "goldeni taniec" Troszkę później nadszedł Bazyl ze swoim Panem, więc nastąpiło czułe przywitanie - chłopaki uwielbiają Bazyla! Jest on ich wzorem do naśladowania - psim guru :). Podążają za nim krok w krok, Homer obcałowuje mu mordkę, a Moro w inny (dosyć "specyficzny" ;)) sposób wyraża swoją miłość. A jak to kochany i piękny Bazyl - wszystko przymuje ze stoickim spokojem ![]() Prince próbował włączyć się do zabawy, podglądał, zaglądał, nawet prowokował zabawę w ganianego, ale chyba stwierdził, że takie młode towarzystwo to nie dla niego i wspólnie z Bazylem zawiązali psi pakt. I tak wytworzyły się dwa gangi: starszyzna jako Bazyl i Pince oraz młodziki - rodzeństwo agentów specjalnych ![]() Spotkanie było bardzo miłe, zabawne i sympatyczne, wszystko zostało uwiecznione zdjęciami (zapraszamy do fotogalerii), mamy nadzieję na kolejne i to już wkrótce :-) Korzystając z okazji serdecznie pozdrawiamy Pana Maćka z Bazylem, Martynę z Princem oraz Kasię i Moro - łapka od Homerka ![]() ![]() Majówka II (relacja Homerka) Drugą majówkę miałem spędzić z moim bratem Moro w Zarzeczu ale, że pogoda nie dopisała to moi Państwo zrezygnowali z wyjazdu i chcąc mi wynagrodzić brak spotkania z braciszkiem zabrali mnie nad jeziorko Balaton. Było fantastycznie !!! Najpierw spacer wśród lasów, a tam patyki, gałęzie, błotko :), a później po wyjściu z lasu wyłoniła się duuuuuża woda. Chciałem już, już do niej wskoczyć, ale w tym miejscu siedziało dwóch Panów z długimi kijami i moi Państwo powiedzieli, że nie wolno im straszyć ryb. Ja bym im tam je wystraszył, ale jak nie wolno to trudno ![]() Kilka metrów dalej spotkałem młodego kolegę, a skoro i ja do takowych się zaliczam ;) to Pan z Panią pozwolili mi się z nim pobawić. Fajnie było: troszkę się pogoniliśmy, troszkę poturlaliśmy i poobgryzaliśmy wzajemnie fafle. Państwo nie mogli wyjść z podziwu, że mimo już mojej "postawnej, goldeniej postury" ;) jestem gibki i zwinny jak sarenka .Później z nowo poznanym kolegą postanowiliśmy zażyć kąpieli dla ochłody naszych futerek. Kumpel tylko odprowadził mnie na brzeg, a ja - sam jak kapitan Jack Sparrow, odważny pirat wskoczyłem w "morską otchłań" aportować patyka :-))). Hmm ... może nie tak do końca jestem odważny, bo .... wchodziłem do momentu jak tylko czułem dno . Ale i tak Pan z Pańcią byli ze mnie bardzo dumni, powiedzieli że na wakacjach pokażą mi jak się pływa, a wtedy żaden brak dna nie będzie dla mnie przeszkodą :-)Wodna wycieczka tak mnie zmęczyła, że po powrocie do domu resztkami sił doszedłem do legowiska, a tam padłem na pyszczek w dosłownym tego słowa znaczeniu :) Kochana Pani podłożyła mi podusię pod mój zmęczony i mokry pychol, a ja już znalazłem się w objęciach Morfeusza .... ![]() Nie pamiętam czy się chwaliłem, ale ... jestem już prawie dorosłym goldenem, a raczej goldenim facetem :-))) Od kilku tygodni sikam z podniesioną łapką Czasami jeszcze się zachwieję, czasami obsikam łapki , ale trening ( w podnoszeniu ) czyni mistrza :D:D:DNa jakiś czas żegnam się Wami - wkrótce wyjeżdżam na wakacje. Będzie to mój pierwszy w życiu urlop ;) i to zagraniczny . Mam swój paszport i chipa. Z pewnością wiele będzie się działo, więc po powrocie czekajcie na moje wrażenia i relację z wakacji.Wam mówię - do zobaczenia, a przygodzie - witaj !!! Wakacje na Słowacji Oj jak fajnie było - ale się skończyło ... No to od początku ... Podróż zniosłem dzielnie, praktycznie całą trasę z małymi przerwami przespałem z pyszczkiem na kolanach Pańci :-) . Stadko powiedziało, że to była taka zaprawa przed sierpniowym wyjazdem nad morzem. Eee tam, ja jestem dzielny Golden i żadna, długa trasa nie jest dla mnie przeszkodą, a jeździć samochodem uwielbiam ![]() Jak już dojechaliśmy, najpierw przywitałem się z ciociami i wujkami, kuzynkami i babciami - bo nas tam sporo się zebrało. Ale ja kocham człowieków i im ich więcej tym lepiej! Potem zrobiłem obchód całej posesji. A było tego sporo ... hurra pomyślałem, ale będę miał terenu, ale największą frajdą była rzeczka !!! Do mojej dyspozycji o każdej porze dnia i nocy - żyć nie umierać ;) No więc, dnie spędzałem na szaleństwach i zabawach z Szymkiem. Szymon to taki mój człowiekowy równolatek :). Jak się zgrzałem to hyc do rzeczki dla ochłody. A jak chciałem pobyć sam to łowiłem sobie pływające patyczki. A dnia pewnego złowiłem również ... butelkę piwa ... pełnego piwa . Pewnie się dziwicie, skąd ona płynęła ? Ona nie płynęła - Pan z wujkami tam ją wsadził dla ochłody, a ja pomyślałem co ma tak marznąć? zaopiekuję się nią . Ale jakoś wszyscy zapragnęli chyba również się nią zaopiekować i troszkę żeśmy się pogonili ;)Często jeździliśmy nad takie dużeeee jezioro, pięknie tam było ... czysto ... ciepło i takie wieeeeelkie pagórki w oddali. Państwo coś wspominali, że to Tatry. Ale mnie bardziej interesowała woda i ....... pierwszy raz w życiu pływałem !!! Co prawda tak z zaskoczenia grunt pod nogami mi się skończył, łapki zaczęły same machać i płynąłem. Pani skakała z radości, Pan mnie chwalił ale ja wolałem szybciutko zawrócić i jednak mieć na czym oprzeć łapki . Raz jeszcze spróbowałem, ale chyba jestem cykorek No cóż, przede mną jeszcze wiele prób, więc może kiedyś się przełamię :)Jak to na wakacjach bywa - opalałem się i to nie na trawce, a na kocyku. Zazwyczaj każdy mnie przeganiał, ale udawało mi się chociaż troszkę dupcię na kocyku oprzeć . Byłem również na wycieczce nad taką rzeką co po kamykach spływa - wodospad to się chyba nazywa.Szybko zleciały te moje wakacje, trzeba było się pożegnać i wracać do domu, ale tu na mnie czekały moje zabawki, moje legowisko, moje krzaczki, drzewka, park i znane zapachy :-) Jak to człowieki mówią: wszędzie dobrze ale w domu najlepiej !!! Z życia Goldena ... Tak naprawdę to moje goldeniaste życie chyba nie różni się zbytnio od innego (psiego) goldeniego. Kilka dni temu pyknęło mi 9 miesięcy , ale nic a nic nie poważnieję ani dorośleję ... hm ... tzn. jakby tu powiedzieć ... Pani mówi, że mi tylko "jedno" w głowie . No ale sami powiedzcie, czy na widok takich milusich suniek pozostalibyście obojętni ? Trochę zła jest i ostatnio nie puszcza mnie ze smyczy, bo jak ja poczuję, oj jak poczuję ... to wracać nie mam ochoty. Wiecie jak człowieki mówią: "jak przyjdzie ochota to i pies kota wychrobota" :D:D:DPonieważ mój bracholek Morko ostatnio ma pecha i co jakiś czas jakieś choróbska go męczą to i nie mam z kim spożytkować mojej energii , więc ostatnimi czasy wyżyłem się na mojej pluszowej mamie dalmatyńce - wyprułem jej bebechy, ups. Wiem, wiem nie ma się czym chwalić ale Pani kazała to napisać aby wszyscy wiedzieli, że ze mnie wcale nie jest taki aniołek na jakiego wyglądam :-)Wczoraj na przykład zostałem na 2 h sam, i tak sobie myślę co ja będę przez ten czas robił? Ponieważ było gorąco stadko zostawiło mi otwartą łazienkę ... wszedłem, patrzę a na pralce stoi jakieś pudełko. Myślę ... tylko sobie zobaczę co to takiego? Hop, cap w pyszczek i ..... to chyba farba do włosów mojej Pani !! Myślę znowu: ... taki blonyniasty jestem, człowieki z suczką mnie mylą, a Pańcia ma zawsze taki śliczny kolorek ... a raz się żyje !! Przefarbuję się !! ![]() Ponieważ nie wiedziałem dokładnie jak to się robi, a czytać nie umiem to stwierdziłem ,że jednak zostanę tą "złotowłosą" ;P, a tylko pomogę Pani porozdzielać składniki. I ... taka wdzięczność po powrocie stadka , przecież dobrze chciałem , a oberwało mi się :(Jeszcze kilka innych "wpadek" mi się przytrafiło, ale może o tym sza ... ![]() Jak na 9-miesięcznego Goldena przystało sikam od dłuższego już czasu jak każdy dorosły pies ---> łapka w górę i zaznaczanie terenu :), zero zachwiania czy braku równowagi ;). Ba ...wspominałem, że trening czyni mistrza . Do tego, w końcuuuu (ku uldze stadka) od ponad miesiąca nie załatwiam się w domku, a swoje potrzeby sygnalizuję potężnym szczekiem (to w razie gdyby ktoś mnie nie słyszał :)).Bardzo męczą mnie upały, więc ochłody zażywam jak się uda to we wodzie pod wszelką postacią: zbiorników wodnych, rzeczek, kałuż tudzież węża ogrodowego, miski z wodą, basenu dziecięcego czy mojej ukochanej nad życie wanny !!! Raz dziennie wanna musi być zaliczona - nie ma bata. Prosto ze spacerku kieruję się do łazienki (mam już prawie trakt wydeptany ;)), przednimi łapkami hop i prawie, prawie jestem u celu, ale nie umiem jeszcze dać sobie rady z tylnymi. Więc posiłkuję się ratunkiem Pani lub Pana ... ech ta tylna siła ciężkości ![]() No i jak pochlipię sobie wody prosto z kranu lub prysznica to albo jeszcze zostaje spryskane moje podwozie albo po prostu wykładam się jak śledź i robię sobie tam drzemkę :-) (dowody w fotogalerii). Za kilka dni stadko zabiera mnie na kolejne wakacje - hurra!!! Tym razem jedziemy daleko bo nad ogromną wodę. Juuuupi !!! Już nie mogę się doczekać, a na dodatek ma tam być też duuuuużo piasku, już widzę te doły, dołki, dołeczki :D Ech - żyć nie umierać ... życie Goldena to jest to !!! Wakacje nad morzem Wróciłem z dalekiej podróży !!! Ech, chyba było lepiej niż na Słowacji :-) Jechaliśmy bardzo długo ale wiedziałem, że muszę być grzeczny żeby przypadkiem stadko nie wysadziło mnie po drodze . Więc albo spałem, albo drzemałem albo oglądałem kraj zza szyby samochodu. Były też postoje na siku i kawkę (oczywiście dla Pańci), my z Panem tylko "zdrowe" pijemy :-) więc podróż całkiem fajnie zleciała.Na miejscu czekał na nas domek z ogrodem, więc musiałem dać upust swojej radości w postaci "homerkowej głupawki". Potem zrobiłem rekonesans posesji, obwąchałem, pooglądałem, nie omieszkałem pobiec przywitać się z sąsiadami i ich kotką Pusią . A ponieważ moje wizyty w sąsiedztwie były bardzo częste Państwo musieli ogrodzić mi dostęp :( i od tej pory Pusia przychodziła do mnie w odwiedziny :D.Słuchajcie: ogromna woda, zwana przez człowieków morzem to jest to !!! Na początku bałem się fal i nie wiedziałam: wchodzić czy nie, a to mnie gonią, a to uciekają. Ale z każdą chwilą było coraz lepiej, a ja coraz śmielej brnąłem dalej w morze. Ale ugasić pragnienia tym to się nie da - słona jakaś ta woda ![]() Po zapoznaniu z morzem, mogłem do woli kopać dołki, dołeczki, tarzać się w piachu, skakać i szaleć - czuć nastrój wakacji :-) Dnia pewnego spotkałem na plaży interesującą goldenkę Lunę. Fajna z nią była zabawa, biegaliśmy w morze po patyki ... raz nawet zapomniało mi się i tak daleko za nią pobiegłem, że musiałem płynąć !!! Ja cykorek, znowu "niechcący" płynąłem ![]() No i powiem Wam, że "mocno" byłem Luną zainteresowany - ale ona wolała patyki :/. Po jakimś czasie zobaczyłem na horyzoncie kolejną piękność - białą goldenkę (niestety imienia nie pamiętam). No i smoliłem do niej cholewki, lecz ona wolała ..... łowić ryby !!! Wyobrażacie sobie? Takie fajny gościu jak jak, a ona nawet na mnie nie zerknęła Jej Pan powiedział, że ona potrafi tak godzinami "łowić", chociaż ani jednej rybki nie udało się jej jeszcze złapać :D. Natomiast któregoś tam dnia, spotkałem się z białowłosą ponownie, a wtedy to ona była mną bardziej zainteresowana ;) I ta jej interesowność dosyć mocno w formie dominacji się przejawiała, aż miałem jej dosyć Musiałem pokazać kto tu rządzi, warknąłem, pokazałem zęby i sprowadziłem panienkę do pionu :D:D:DDni wakacyjne mijały mi na spacerkach po łąkach i lasach. Spacerowaliśmy codziennie po plaży, włączając zabawy z aportem, na ogrodzie bawiliśmy się albo opalaliśmy ;P. Stadko nie pozwalało na nudę. Jak Pan z Pańcią zgłodnieli to ja grzecznie im asystowałem w knajpce, szczególnie w takiej jednej bardzo przyjaznej psom, gdzie i miska z wodą się znalazła. Mijające nas człowieki na deptaku zachwycali się mną, zagadywali moje stadko o mnie, a ja pozwalałem na pieszczoty, a nawet obdarowywałem każdego kto się do mnie schylił mokrym buziakiem . Bardzo miło będę wspominać te wakacje, "morza szum, ptaków śpiew, złotą plaże pośród drzew" |
| Copyright ©2007 by saida | |